Otrzymałem informacje o mylnym odbiorze mojej wypowiedzi dla dziennika „Rzeczpospolita”, do artykuły z dnia 14.06.2019 roku. W związku z tym chciałbym wyjaśnić swoje słowa, które w tym artykule padły. Poniżej zamieszczam sprostowanie.
SPROSTOWANIE I WYJAŚNIENIA
Po artykule w gazecie Rzeczpospolita z dnia 14.06.2019, do którego miałem okazję się wypowiadać (była to rozmowa telefoniczna z Panią Redaktor Karoliną Kowalską) chciałbym uściślić wypowiedzi i wyjaśnić swojej stanowisko.
W artykule pada z moich ust stwierdzenie:
Z opieką paliatywną w Polsce jest bardzo źle. Chorzy i umierający cierpią, choć dostępne środki przeciwbólowe mogłyby zapewnić im komfort i odchodzenie bez bólu.
Ten cytat jest wyjęty z kontekstu i mówiąc te słowa nie miałem na myśli pracy lekarzy i pielęgniarek hospicjów domowych, stacjonarnych ani oddziałów medycyny paliatywnej! Wręcz przeciwnie, Ich pracę niezwykle cenię i jestem zawsze pod olbrzymim wrażeniem Ich oddania dla Pacjentów. To właśnie często ten Personel jest w stanie skutecznie opanować dolegliwości Chorych.
Absolutnie nie uważam, że z „Polską opieką paliatywną jest źle” – wręcz przeciwnie, w mojej opinii zarówno organizacyjne, jak i w zakresie kompetencji lekarzy, pielęgniarek, fizjoterapeutów i psychologów – polska medycyna paliatywna stoi na światowym poziomie, może być porównywana z najlepszymi – organizacyjnie np. z kolebką medycyny paliatywnej, jaką jest Wielka Brytania.
To co chciałem przekazać to fakt, że w Polsce na opiekę paliatywną niestety Chorzy muszą czekać w kolejce, a to ogranicza im dostęp do tych świadczeń – przez co często cierpią w bólu. Często sami nie wiedzą, że na danym etapie choroby taka opieka Im przysługuje. Jeśli nie wynika to z toku mojej wypowiedzi – przepraszam. Jest moim brakiem doświadczenia w kontakcie z mediami fakt, że nie prosiłem o tekst w formie pisanej do autoryzacji.
Mówiąc dalej o wysyceniu Chorych „silnymi lekami” przed podaniem plastrów przeciwbólowych miałem na myśli sytuacje, gdy Chory mimo iż Jego ból jest zupełnie nieopanowany, dostaje tylko lek o długim działaniu, którym będzie się powoli wysycał – co jest zasadniczo niezgodne ze wskazaniami do stosowania i dobierania leków przeciwbólowych w medycynie paliatywnej.
Od samego początku zwróciłem Pani Redaktor uwagę, że jestem lekarze w trakcie specjalizacji z medycyny rodzinnej i pracuję w hospicjum domowym, że wypowiadam się tylko z osobistej perspektywy praktyka i że w Polsce są osoby o większej wiedzy w zakresie medycyny paliatywnej niż ja (wskazałem na Polskie Tow. Medycyny Paliatywnej). Moim zdaniem to właśnie Ci fantastyczni lekarze, których mam przyjemność słuchać podczas konferencji organizowanych przez PTMP oraz z których podręczników się uczę – powinni być źródłem wiedzy o medycynie paliatywnej w Polsce. We wszystkich więc pytaniach i wątpliwościach odsyłam do Zarządu PTMP.
Reszta artykuły jest oparta o rozmowy z innymi lekarzami oraz o wnioski Pani Redaktor.
Artykuł ma związku z powyższym zupełnie inny wydźwięk niż moja do niego wypowiedź. Mam jednak nadzieję, że mimo iż sam artykuł nie oddaje prawdziwego obrazu medycyny paliatywnej w Polsce, będzie on okazją do dyskusji o problemach umierających Pacjentów, w tym do zabrania głosu przez ludzi w tym zakresie najbardziej kompetentnych, to jest Zarząd PTMP.
Jeśli którakolwiek z osób pracujących w medycynie paliatywnej, w hospicjach domowych czy stacjonarnych poczuła się urażona moimi słowami – bardzo przepraszam. Nigdy nie miałem intencji, aby godzić w ruch hospicyjny w Polsce, wręcz przeciwnie – sądziłem, że poruszenie tego tematu poprawi świadomość Chorych i zbliży Ich do opieki hospicyjnej, gdy tego potrzebują.
Aleksander Biesiada


Brak komentarzy, Twój może być pierwszy!